O autorze
Milczący obserwator absurdów rzeczywistości. Na blogu opisze świat z własnej perspektywy. Offowy w swojej normalności. Bez zadęcia i bez parcia

Parol S01 E01 Pilot

Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę. Pani redaktor, skądinąd bardzo cierpliwa, subtelnie przypomina o zbliżającym się terminie. Pani manager, już mniej cierpliwa, śle irytujące wiadomości, które groźnie łypią na mnie z mojego niewyględnego Androida. Powiedziałem A, nie pozostaje mi nic innego, jak wydukać Be.

W dobie kiedy większości z nas wydaje się, że instagram czyni z nas „Artystę” i bez skrępowania dzielimy się naszymi wytworami w sieci, pewien projektant postanowił zostać blogerem. Moja próżna natura skuszona takim nazwiskami jak: Ania Kuczyńska i Gosia Baczyńska, nie kazała długo dać się namawiać i po kilku kurtuazyjnych mailach, przyjęła propozycję prowadzenia własnego bloga. Niektórzy nie wiedzą, kiedy powiedzieć STOP.



Na początku czuję się trochę w obowiązku, żeby się wytłumaczyć, a dokładniej zdementować kilka informacji, które w ostatnich paru miesiącach krążyły na mój temat. To śmieszne, że komukolwiek chce się gadać o Parolu, w kontekście nie związanym z modą, a jednak.

Moja absencja na ostatnim Fashion Weeku w Łodzi nie była spowodowana poplątaniem zmysłów i kuracją w ośrodku zamkniętym. Podobnie z moim domniemanym zawałem serca, też pudło. Choć przyznam, że ta informacja rozbawiła mnie najbardziej. Zawał w moim wieku byłby przynajmniej wart wzmianki w „The Lancet”. Historii na temat trudności mojego charakteru, obrażania i wyzywania najbliższych współpracowników, wszczynaniu dzikich awantur w pracowni nie zliczę. Są jeszcze te najciekawsze, dotyczące sfery prywatnej, ale tych ze względu na obecność w nich osób trzecich i instynkt samozachowawczy, nie wymienię. Mam świadomość, w jakim środowisku funkcjonuję, a takie historie tylko mi o tym brutalnie przypominają. Staram się na tym nie skupiać, choć nie zawsze jest to łatwe. Zazwyczaj nie przejmuję się tym, co mówią o mnie inni, otaczam się ludźmi, którzy są dla mnie ważni... reszta może dla mnie nie istnieć.

Pewnie to nie w smak co poniektórym, ale mam się zadziwiająco dobrze. Pomimo świeżo przebytej anginy i niezaplanowanego w moim Moleskinie zapalenia ucha, żyję i nie rezygnuję z dotychczasowych zajęć. Przygotowuję kolejną kolekcję, działam, pracuję, a chwilowe trudności zawodowe zrzucam na karb młodego i wciąż ewoluującego rynku.

Z góry uprzedzam, że nie będę pisał o modzie, jeśli w ogóle mi się zdarzy, żeby coś w tym temacie wspomnieć. Inni robią to zdecydowanie lepiej. Nie będzie recenzji z evencików i viproomów, bo mnie to zwyczajnie nie kręci i nie chodzę. Wyjątek stanowią imprezy branżowe, na których od czasu do czasu przemknę gdzieś między szatnią a barem. Nie będzie grymaszenia i marudzenia.

A o czym będzie?! Tego sam jestem ciekaw. Nigdy nie prowadziłem pamiętnika, nie przelewałem swoich „złotych” myśli na papier. Nie czułem tej potrzeby, by w skrytości pokoju, w przypływie nastoletniego szaleństwa, dawać upust własnym egzaltacjom. Nie czuję, żebym z tego powodu, coś stracił, lub przeżył mniej niż natchnieni własnym ego licealni poeci. Skoro koleżanki z podwórka będą prowadziły własne blogi, to Parol nie może?!
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Moda
Trwa ładowanie komentarzy...