O autorze
Milczący obserwator absurdów rzeczywistości. Na blogu opisze świat z własnej perspektywy. Offowy w swojej normalności. Bez zadęcia i bez parcia

Parol S01 E07 – Grobbing Fur Szoł 2012

Nie rozumiem wczorajszego święta, ale nie będę wdawał się w polemikę. Nie dziś, nie po tym co działo się przedwczoraj, a działo i lało się obficie. Dawno już nie widziałem tylu czarnych kotów z metką Beate Uhse na ulicach.

Kalendarzowa zima w Polsce jak co roku tradycyjnie zaczyna się 1 listopada. Dzień, w którym z zatęchłych rajdem i lawendą szaf, wyciągane są na światło zmumifikowane ścierwa zwierząt. Zastanawiam się, czy istnieje jakaś niepisana zasada, która mówi, że bez futra na cmentarz wstęp wzbroniony? Czy małym dziewczynkom, odgórnie koduje się, że muszą posiadać futro w posagu? Tylu futerkowych-człowiekowatych dawno moje oczy nie widziały. Chyba wyczułem pismo nosem, ponieważ kilka dni temu odwiedziłem pracownię kuśnierską Urszuli Sochackiej- Koper na ul. Mokotowskiej, której tradycje sięgają 1895 roku. Niesamowita historia i fantastyczne archiwum ze zdjęciami, no i oczywiście futra, futerka, których nie mogłem sobie odmówić i trochę poprzymierzałem. W tym celu powstała mała galeria zdjęć, tylko do użytku prywatnego.




Niezależnie czy pogoda dopisze, panie futra w tym dniu ubierają i na cmentarną wystawę się wybierają. Jak dumne suczki, miedzy mogiłami nerwowo przebierają łapkami, wydobywając tani stukot lastryka i granitu. Konkurencja jest ogromna, przy każdej kwaterze lis z wilkiem, i przestraszonym króliczkiem. Gdzieniegdzie egzotyczna lama, przeżuwająca tytoń i rozhisteryzowane fretki, trajkoczące jak idiotki. Brak rysi i soboli uważam za rozczarowujący, trochę nuda. Być może nekropolia, którą wizytowałem nie jest wystarczająco fancy dla tych egzotycznych gatunków. Królują norki i lisy, karakuły i nutrie nosi stara i mocno już wysłużona gwardia. Młode aspirujące do miana „pańć”, preferują króliki i niestety coś co koło futra leżało (taki ubogi kuzyn z trzeciego świata, który będzie rozkładał się w środowisku przez kwadryliardy lat). Łatwo się też zorientować, które futrzaki są miastowe, a które przyjezdne. Pierwsze preferują krótkie okrycia, ledwo przykrywające kuper, krótko strzyżone, często niepełne, łączone ze skórą. Drugie z kolei to zazwyczaj total full mega opcja z pokoleniowym wypasem. Długie do ziemi, obszerne, z kołnierzami przywołującymi carską Rosję. Włos długi, naturalny, niestrzyżony. Kolor bliżej nieokreślony, w gamie barw jesiennych. Najczęściej przemieszczają się parami, kita w kitę. Czasem można natknąć się na małe stadko starych łani, których futerka już lekko linieją i drażnią nozdrza starymi czasami.

Tym razem nie wzdrygały się przy każdej kropli ściekającej po plecach, szukającej schronienia w zakamarkach bioder. Aura w tym roku była przychylna i wszystkie Pańcie były szczęśliwe, mogąc zaprezentować nowe, stare, wyliniałe, ale własne futro. Grobbing Fur Szoł 2012 zaliczony.

Gdzieś w tym cyrku umyka istota tego dnia. Rozmieniona na drobne, wydane na pańską skórkę i watę cukrową.
Trwa ładowanie komentarzy...